powrót

Gotowi, do startu, start!

2015-04-18

Podobno najtrudniej postawić jest pierwsze zdanie. I tak też chyba było z naszym blogiem. Tak wiele razy próbowaliśmy i... nasze próby spełzały na niczym. Zapytacie "czemu?", przecież mamy za sobą rzeki napisanych tekstów, tony osobistych spotkań i miliardy przejechanych killmetrów po to, by być bliżej Was. Kiedy jednak przychodzi chwila, że w swoim zabieganym życiu mamy czas usiąść przed pustą kartką papieru, w głowie kłębi się tyle myśli, którymi chcielibyśmy się podzielić, że aż ciężko zacząć... Oto pierwsze z nich.

 

 

Kiedy pisałam na stronach książki „Kolory Nadziei”: „Szczęście jest w nas, wystarczy się nim tylko rozkoszować”, nie sądziłam, że dla tak wielu SZCZĘŚCIE to wielka abstrakcja i niedoścignione marzenie. Zaczęły pojawiać się  pytania: Czy jest recepta na szczęście, czy może trzeba wykupić jakiś abonament? Czy pieniądze dają szczęście, czy może to władza, sława, sukces zawodowy są do niego drogą? Czy wartości zewnętrzne decydują o wartości człowieka? Czy wystarczy umiejętność cieszenia się życiem, proste codzienne przyjemności, serdeczni ludzie, miłość, przyjaźń, wewnętrzne poczucie zadowolenia z siebie, z tego co robię, do czego dążę?

W świecie zdominowanym przez konsumpcjonizm i chęć posiadania, odpowiedź na te pytania okazuje się niezwykle ważna. Co lepiej: MIEĆ CZY BYĆ? Co zrobić i jak żyć, żeby być szczęśliwym? Jeśli chcecie udać się wraz z nami na wyprawę w poszukiwaniu szczęścia, zapraszam do czytania bloga. Będzie nam niezwykle miło, jeśli również Wy zechcecie napisać do nas o swoich odkryciach, dotyczących siebie, ludzi i świata. Czekamy z niecierpliwością!

 

A na dobry początek, bajka. „Zadowolony rybak” w zbiorze „Śpiew ptaka” Anthonego de Mello.


Bogaty przemysłowiec z Północy poczuł niesmak widząc pewnego rybaka z Południa, spokojnie opartego o swoją łódź i palącego fajkę.
– Dlaczego nie wypłynąłeś łowić? – zapytał przemysłowiec.
– Bo już złowiłem dość na dzisiaj – odpowiedział rybak.
– Dlaczego nie łowisz więcej niż to konieczne? – nalegał przemysłowiec.
– A cóż bym z tym robił? – zapytał z kolei rybak.
– Zarobiłbyś więcej pieniędzy – padło w odpowiedzi. – Mógłbyś wtedy założyć motor do twojej łodzi, wypływać na głębsze wody i łowić więcej ryb. Wtedy też zarobiłbyś dość pieniędzy, by kupić sobie nylonową sieć, dzięki czemu miałbyś jeszcze więcej ryb, więcej pieniędzy. Szybko zarobiłbyś i na drugą łódź…. i, być może, na całą flotę. Byłbyś wtedy bogaty tak jak ja.
– I co bym wtedy robił? – zapytał znowu rybak.
– Mógłbyś wtedy usiąść i ucieszyć się z życia – odpowiedział przemysłowiec.
– A jak myślisz, co ja właśnie w tej chwili robię? – zapytał zadowolony rybak…

Basia

 

Witam wszystkich bardzo serdecznie. Witam tych, którzy pamiętają zespół Babsztyl oraz tych, którzy słuchali w latach 90-tych muzyki Harlemu. Witam w końcu osoby, które zwróciły uwagę na projekt Kolory Nadziei, który realizuję obecnie wraz z dzielną załogą, pod banderą Agencji IDO.

„Czas jak kropla sączy się i przez palce dzień za dniem wciąż upływa, chcesz czy nie” śpiewam w jednej z pieśni (płyta Wielki Dzień) i ta, banalna na pozór, myśl powraca do mnie coraz częściej. Nie, nie starzeję się. Wręcz przeciwnie. Ten uzasadniony dystans do rzeczywistości pozwala mi spojrzeć z nostalgią za siebie, ale również cieszyć się każdym kolejnym dniem, każdą chwilą.

Tamte lata, lata młodości, wielkich nadziei i zawsze wysokich aspiracji wspominam jako nieustające pasmo sukcesów… ale i porażek. Były wspaniałe koncerty, tłumy rozśpiewanych fanów, ale były także rozczarowania, niespełnione nadzieje. Były fascynujące podróże, ekscytujące przyjaźnie. Były też chwile załamań, kiedy zawiść, podłość i chamstwo niszczyły ten beztroski, wyidealizowany obraz świata.

Wiele się przez te lata nauczyłem zarówno o sobie, jak i o ludziach, których spotkałem na tej długiej już przecież drodze życia. Wiem, co znaczy miłość, przyjaźń, zaufanie i lojalność. Sporo też wiem o ułomnej naturze ludzkiej, kiedy najbliższe ci osoby zawodzą, ranią. Z natury jestem ufny i otwarty. Wiem, że uśmiech, dobre słowo i empatia czynią cuda. Zrozumiałem, że człowiek szczęśliwy jest lepszy, bardziej skory do pomocy innym. Zauważyłem także pewną zależność między stanem ducha a możliwościami człowieka. Kiedy w umyśle panuje spokój i  harmonia, otwierają się kolejne drzwi, pojawiają się nowe możliwości, łatwiej osiąga się zamierzone cele.

Zawsze lubiłem marzyć. Od pewnego czasu powtarzam wszystkim w koło, że ten, kto potrafi marzyć, łatwiej osiągnie sukces. Tak, wiem doskonale, że to nie wystarczy. Sukces bezwzględnie wymaga wysiłku, czasem mozolnej pracy i odrobiny szczęścia, ale motorem do działania są na pewno marzenia. Moje marzenia zwykle się spełniają. Mam fajne życie, grupę niezawodnych przyjaciół. Mam wreszcie miłość, która jest potężną siłą napędową. Mam jeszcze wiele marzeń. Niektóre z nich wydają się prawie nierealne, wręcz utopijne. Marzy mi się świat uwolniony od wojen, strachu i nienawiści. Marzy mi się Polska jako kraj uczciwych, przyjacielskich ludzi, żyjących w dostatku. Obywateli, mających zaufanie do rządzących, emerytów, wiodących beztroskie życie i młodych, wspaniałych ludzi, mających dobrą, bezpieczna pracę… No może trochę przegiąłem, ale kto mi zabroni marzyć?

W założeniu ten sposób komunikowania się z ludźmi, światem w ogóle (myślę o blogu) ma być moim spojrzeniem na otaczającą nas rzeczywistość. Chcę dzielić się z Wami moimi spostrzeżeniami na temat ludzi, sztuki, sportu, jedzenia (nie gotowania, na tym się nie znam), obyczajów, miłości, przyjaźni, zdrady, ludzkich słabości ale i cnót, przyrody, podróży… czyli życia.

Witam zatem w krainie Kolorów Nadziei. Krainie strachu, bólu i obaw, lecz zarazem piękna, szczęścia i radości.

Rysiek

2 komentarze

  • Mariusz D. Mario

    2015-04-18

    Wspaniałe wprowadzenie, piękne słowa. "To nie ważne ile liczysz lat Każdy przecież ma swych marzeń świat" jak śpiewa Majka Jeżowska w piosence "Marzenia się spełniają". Życzę powodzenia w prowadzeniu bloga. Niech moc będzie z Wami.
  • Pete

    2015-05-02

    Byłem na stadionie w Poznaniu. Bardzo podobały mi się Kolory Nadziei. Dziękuję za ten spektakl. Nie potrzebuję dla siebie wielkiej motywacji. Jest we mnie i wiara, i nadzieja, i miłość. Jest dobro. Kocham ludzi. Staram się ich tym wszystkim obdarzać. Ale... Dla mojej siostry są marzenia które spełnić się nie mogą. Ma niepełnosprawnego syna. Padaczka lekooporna. Dzieciak nie ma świadomości. Jej marzeniem jest zmiana tego stanu. I to, by mieć z nim świadomy kontakt. Z przejęciem słuchałem Nicka. On nie ma rąk ani nóg. Ale ma świadomość. Może decydować o sobie. Bo ma wolę. Ona nie ma już nadziei. I wciąż powtarza, że są jednak rzeczy niemożliwe. A ja nie umiem spowodować zmiany jej sposobu myślenia...

Dodaj nowy komentarz

   Podpis   
Komentarz