powrót

Marzenia się spełniają

2015-06-01

 

„Jeśli bardzo czegoś chcesz, tak bardzo, zacznij marzyć. Zamknij oczy i wyobraź sobie świat, który znasz z najpiękniejszych snów…

Jeśli bardzo czegoś chcesz i uwierzysz, uwierzysz w siebie. Rozwiń skrzydła i wykonaj pierwszy lot, wnet poczujesz w rękach masz swój los.”

Tak, jak mówią słowa tej piosenki, zacznij marzyć, już teraz, dzisiaj, nie czekaj. Masz tylko jedno życie, możesz je zorganizować tylko raz, dlatego rób wielkie plany i realizuj swoje marzenia. Wszystko, co tylko nasz umysł może sobie wyobrazić, człowiek może osiągnąć. Niczym się nie ograniczaj. Wszystko czego pragniesz jest wokół ciebie, w zasięgu twojej ręki. Ubogim nie jest ten, który nie ma pieniędzy, ale ten, który nie ma marzeń. Marzenia to nadzieja, wizja przyszłości, to one nadają życiu sens i pomagają wytrwać w obliczu trudności.

„Gdy przestajesz marzyć, przestajesz żyć” powiedział Malcolm S Forbes

Nie bój się swoich marzeń, nie bój się ich realizować. Nie ma nic gorszego niż bezczynne czekanie, że coś się wydarzy. Nie czekaj na cud, zacznij działać, zacznij od zaraz, nie marnuj żadnej minuty. Czasu nie da się cofnąć, upływa z niewiarygodną prędkością. Wykorzystaj go najlepiej, jak tylko potrafisz. Twoje życie nie może być wynikiem przypadku. To Ty sam decydujesz o jego wartości. Cokolwiek robisz, poświęć całego siebie, bo życie nie odmawia temu, kto daje z siebie wszystko.

Basia

 

 

Spełnianie marzeń może być  frajdą nie tylko dla tego, kto marzy, ale również dla tych, którzy pomagają te marzenia spełnić. W czasie organizowanego przez nas koncertu Blind Guardian w warszawskiej Progresji doświadczyliśmy właśnie takiego uczucia.

Kilka dni przed wspomnianym koncertem zadzwonił do mnie Bartek. Z lekkim drżeniem w głosie zapytał, czy bylibyśmy w stanie spełnić jedno z jego marzeń. Okazało się, że jest poważnie chory. Ma raka mózgu i lekarze słabo rokują, dając mu jeszcze zaledwie kilka miesięcy życia. Wielu, mając taką perspektywę,  załamałoby ręce, pogrążając się w rozpaczy, kontestując swoją bezradność i obarczając wszystkich dookoła swoim nieszczęściem. Bartek podszedł do swojej sytuacji inaczej. Postanowił nie czekać biernie na rozwój wypadków i wyznaczył sobie cel. Sporządził listę swoich marzeń i postanowił zrobić wszystko, aby je urzeczywistnić. Jednym z nich było spotkanie ze swoim ukochanym zespołem Blind Guardian. Zespół, a w szczególności jego charyzmatyczny frontman  Hansi  Kursch podszedł do sprawy poważnie i z wielkim przejęciem. Poświęcili swojemu fanowi sporo czasu, rozmawiając z nim na różne tematy i odpowiadając wyczerpująco na wszystkie pytania dotyczące zespołu. Bartek rzeczywiście wykazał się dużą wiedzą na temat muzyki Blind Guardian. Pytał o inspiracje, o atmosferę panującą w zespole przebywających ze sobą nieustannie przez kilka miesięcy w trasie. Interesowała go również wiedza niemieckich muzyków na temat Polski, jej osiągnięć…

Obserwowałem Bartka bacznie. Początkowo był bardzo spięty i wzruszony. Był również  osłabiony długą podróżą. Okazało się, że w celu spełnienia jednego ze swoich marzeń przebył długą podróż z Olsztyna, opuszczając bez zawiadomienia szpital, w którym obecnie przebywa. Trzeba tu koniecznie dodać, że Bartek porusza się z trudem, walcząc nieustannie ze swoją słabością. Po przemiłym spotkaniu z zespołem stanął przy scenie i chłonął każdy dźwięk z entuzjazmem na twarzy. W czasie koncertu zespołu Sopor (z którym miałem przyjemność zaśpiewać) miała miejsce jeszcze jedna wyjątkowa sytuacja. Pozwoliłem sobie na krótką przemowę ze sceny. W  kilku słowach poinformowałem liczną publikę, że na koncercie jest człowiek, który ze względu na swoją zaawansowaną chorobę potrzebuje wyjątkowej energii i siły. Zapytałem, czy są gotowi trochę tej mocy przekazać, podzielić się nią. Nie wyobrażacie sobie jak wielkie było wzruszenie Bartka, kiedy ponad tysiąc ludzi biło brawo i skandowało jego imię. Ta zmasowana porcja energii uczyniła Bartka nie tylko szczęśliwym, ale i… mocniejszym. Rozmawiałem z nim po koncercie. Bartek wyglądał już zupełnie inaczej. Był podekscytowany, jakby bardziej energiczny. Poruszał się lekko, jakby niosła go jakaś niewidzialna siła. Trzymam kciuki za jego zdrowie i marzenia. Jednym z nich jest skok na spadochronie.

Bo warto marzyć.

Rysiek

 

Nie ma żadnych komentarzy

Dodaj nowy komentarz

   Podpis   
Komentarz