powrót

Premiera teledysku Wielki Dzień

2015-08-02

Znamy Wam wszystkim dobrze utwór „Wielki Dzień” powstał już wiele lat temu. Choć zadebiutował na pierwszym widowisku Kolory Nadziei w sali Kongresowej w Warszawie (całkiem niezły start) i grany był na wielu koncertach, nie wiedząc czemu – do tej pory nie doczekał się teledysku. Wraz z ekipą Kolorów Nadziei postanowiliśmy to zmienić…

Jakiś czas temu miałem okazję spotkać mojego serdecznego przyjaciela z dawnych lat Mariusza Kalagę, znanego szerszemu gronu jako byłego członka Gangu Marcela i znakomitego wokalistę z wielkimi sukcesami koncertującego dziś ze swoimi romantycznymi przebojami inspirowanymi folklorem bałkańskim. Choć minęło wiele czasu od naszej ostatniej rozmowy, wspólne tematy i pasje pozostały te same. Przegadaliśmy wiele godzin i dni wspominając stare dobre czasy i snując plany na przyszłość . I właśnie podczas jednej z tych rozmów zakiełkował w naszych głowach pomysł, by nagrać wspólną piosenkę.

Jak postanowiliśmy, tak też się stało! Radosny i energetyczny utwór aż prosił się o dynamiczny obrazek z pozytywnym przesłaniem. Aby stworzyć ciekawy klip potrzebny był kreatywny reżyser, ciekawy scenariusz, sprawny operator kamery oraz wtajemniczony w ideę obrazka montażysta. Te funkcje połączył w jedno Kamil Szafraniec – człowiek maszyna, który koordynował całe przedsięwzięcie i brał w nim najczynniejszy udział.

Większość ujęć zrealizowaliśmy w Poznaniu, często mocno nadużywając cierpliwości śpiących mieszkańców miasta, ponieważ pierwsze zdjęcia zaczynały się przed 6 rano. Skoro świt więc między jeżyckimi kamienicami zaspanych ludzi obudziła do pracy ta radosna pieśń… Mimo dobrej zabawy i wielu wygłupów zdarzało się, że wraz z Mariuszem byliśmy bliscy rezygnacji. Pierwszy moment kryzysowy dopadł nas, gdy musieliśmy kręcić się na małej karuzeli, wesoło śpiewając refreny. Przeciążenia były na tyle duże, że nasze żołądki zaczęły podchodzić nam pod gardło. Do tej pory nie wiem jakim cudem w dzieciństwie zupełnie nam to nie przeszkadzało?! Ze stoickim jednak spokojem zacisnęliśmy zęby i przebrnęliśmy przez piekielną karuzelę. Kolejny problem pojawił się wówczas, gdy dowiedzieliśmy się, że prócz wesołej zabawy na pomoście nad jeziorem, musimy do Rusałki wskoczyć. Dynamicznie, synchronicznie, z gracją i na bombę. Podczas zbliżającej się burzy, co więcej – według zamysłu reżysera - nago… Tu przez nasze głowy przemknął cały nasz życiorys, a przede wszystkim to, jak wyglądaliśmy kiedyś i jak teraz. Co mogliśmy pokazywać kiedyś, a co dziś wypadałoby raczej zakrywać… Całe szczęście reżyser dał się przebłagać (a może był już nami tak zmęczony, że dał za wygraną) i wskoczyliśmy do wody… w ubraniach.

Kolejnego dnia zawędrowaliśmy aż do Płocka, bo to właśnie tam, powstawał finał teledysku.  Kiedy dotarliśmy na miejsce, łzy wzruszenia same cisnęły się do oczu. Na plan zdjęciowy przyjechało tak wielu naszych przyjaciół, że aż ciężko było nam w to uwierzyć. Nie spodziewaliśmy się takiej frekwencji i tego, że aż tylu osobom będzie chciało się być z nami. W tym momencie równie wielkie podziękowania należą się Sławkowi Naczmańskiemu, który miał odwagę przyjąć i ugościć wszystkich (umorusanych kolorowym pyłem) u siebie w domu. I to jak ugościć!

Dziękujemy również Restauracji Rusałka, Alicji Galon, Marcinowi Szadkowskiemu oraz wszystkim zaangażowanym w produkcję tego teledysku!

Na koniec chciemy także pozdrowić poznańskie chmury, które pozwoliły czasem pokazać się słońcu, niecierpliwą panią, która krzycząc, że ma prawo chodzić gdzie jej się podoba, przerwała zdjęcia wchodząc w kadr, silnik motorówki, który zdecydował się jednak nie odpalić oraz przeuroczy krawężnik na ulicy Kwiatka w Płocku, który zgrabnie zerwał rurę wydechową ;)

Rysiek

Nie ma żadnych komentarzy

Dodaj nowy komentarz

   Podpis   
Komentarz